sobota, 11 listopada 2017

☣ Ja też

Szanowna redakcjo „Pudelka”,

mało kto, patrząc na mnie, starszego referenta ds. administracyjnych, człowieka niewymownie przeczołganego przez życie i pracę w urzędzie miejskim, uwierzyłby, że swojego czasu byłem o włos od kariery aktora, i to nie podrzędnego, nawet nie krajowego, ale światowego formatu. Po tych wszystkich latach zmagań z codziennością sam, widząc się w lustrze, nie kojarzyłem już swojej osoby z tamtymi czasami, kiedy koleżanki piszczały na mój widok, a ja już, już prawie witałem się z wielkim ekranem. Dopiero przez ostatnio ujawnione wyskoki pewnej znanej w show-biznesie postaci wspomnienia wróciły. A wraz z nimi emocje, ból, pamięć o niespełnionych marzeniach. Wierząc, że mój głos wspomoże tych, którzy odważyli się przełamać zmowę milczenia, postanowiłem przyłączyć się do nich i opowiedzieć o swoim dramacie sprzed lat z nadzieją na zrozumienie i jakieś skromne honorarium.

środa, 8 listopada 2017

❏ Po bezdrożach do celu

Zanim wziąłem do rąk „Mądrość krwi” Flannery O'Connor, dowiedziałem się, że była katoliczką z południa — a właściwie Południa — Stanów Zjednoczonych, a wiara miała niebagatelny wpływ na jej twórczość. Byłem właśnie po schizofrenicznej i męczącej „Po tamtej stronie” Alfreda Kubina, dlatego tak zaanonsowane pisarstwo Amerykanki dawało nadzieję na tymczasowe poskładanie wszystkiego do kupy bez konieczności intensywnego używania mózgu. Wiadomo, twórczość religijna — więc ciosana obuchem, łopatą wpychająca do głów prawdę. Do takich symplifikacji może przylgnąć, i to bez złej woli, wyobraźnia współczesnego człowieka, karmionego telewizyjną tandetą (również pseudoreligijną) i jakby zapominającego o kilkunastu wiekach subtelnej sztuki religijnej, chociaż „Mądrość krwi” to oczywiście nie utwór religijny par excellence, tylko raczej typ twórczości sophisticated w wydaniu świeckim, w której wątek religijny ma duże znaczenie. Tak czy inaczej, uzbrojony w beztroskie przekonanie o łatwości zbliżającego się czytelniczego doświadczenia poległem już na pierwszych stronach tej powieści, jej lektura z pewnością nie jest bowiem okazją do odpoczynku dla naszego umysłu. Trzeba mi było nie tylko zmienić nastawienie, ale jak się finalnie okazało — przeczytać „Mądrość krwi” jeszcze raz.

wtorek, 19 września 2017

▓ #4 Krypolka nieawangardowa

Znalazło się trochę więcej czasu, dlatego postanowiłem przyjrzeć się kolejnemu tekstowi. Dla równowagi wypadało wybrać jeszcze jeden artykuł lewicowy, no i motywowany tym pragnieniem harmonii we wszechświecie trafiłem, o zgrozo, na stronę „Krytyki Politycznej”, na której rzucił mi się w oczy pamflet na Węgry, wyjątkowo paskudny i ociekający hipokryzją. W tekście tym, przetłumaczonym na język polski, autor lamentuje nad losem zgettoizowanych i zepchniętych w objęcia narkotyków Romów w „najbardziej nieegalitarnym” kraju w Europie. Bo jak wiadomo, w krajach Europy Zachodniej gett nie ma, a współpraca między większością i mniejszościami — często większościami na danym terenie w zasadzie — kwitnie. Początek dawał nadzieję, że w oczach urzeczonych tego typu myśleniem tekst zostanie skompromitowany przez językowe braki, ale nie, ten przecinek przed „czy” (które wprowadza tutaj część równorzędną) w tytule to wyjątek.