piątek, 27 stycznia 2017

❖ Kobiety „Ziemiomorza”. „Czarnoksiężnik z Archipelagu” – kobiety mityczne, kobiety słabe

„Czarnoksiężnik z Archipelagu”, pierwsza powieść cyklu, to obok „Najdalszego brzegu” najmniej kobiecy utwór z tych przenoszących nas w świat Ziemiomorza. Ma jednego głównego bohatera — Geda, a jej tematem są przede wszystkim ujęte w sposób archetypiczny zmagania z samym sobą, z ciemniejszą stroną swojej natury. Podział na świat męski i żeński nie tyle nawet, że nie podlega tu dyskusji, ale jest nieeksponowany. Więcej tu kobiet mitycznych, z pogranicza snu i jawy, życia i śmierci, legendy i prawdy niż tych realnych. Pierwszą, jeszcze wplecioną w rzeczywistość świata przedstawionego, jest czarownica z wioski, w której wychował się Ged. Jej pozycja jest emblematyczna dla różnic między kobietami i mężczyznami w Ziemiomorzu — na jej przykładzie widać bowiem hieratyczność tych stosunków. Geda chłopca mogła uczyć czarownica, bo jego potrzeby były jeszcze niewielkie, ale wraz z postępami nauki konieczne było powierzenie go mądrzejszym i silniejszym, czyli czarnoksiężnikom. Czarownica mogła uczyć tylko błahostek.

Na wyspie Gont istnieje porzekadło: „Słaby jak babskie czary", i jest też drugie porzekadło: „Złośliwy jak babskie czary". Czarownica z Dziesięciu Olch nie uprawiała właściwie czarnej magii ani nie wtykała nigdy nosa w wyższą sztukę wykorzystywania Starych Mocy; ale będąc ciemną kobietą pośród ciemnego ludu, często używała swoich umiejętności do celów nierozsądnych i dwuznacznych. Nie wiedziała nic o Równowadze i o Układzie, który zna i któremu służy prawdziwy czarnoksiężnik, i który pozwala mu użyć zaklęć tylko w wypadku rzeczywistej potrzeby. Znała zaklęcia na każdą okoliczność i wiecznie rzucała uroki. Znaczną część jej wiedzy stanowiły zwyczajne głupstwa i oszukaństwa, nie umiała też odróżnić prawdziwych zaklęć od fałszywych. Znała wiele klątw i zapewne łatwiej jej przychodziło wywoływanie chorób niż ich leczenie. Potrafiła warzyć lubczyk jak żadna wiejska czarownica, ale zdarzało jej się też sporządzać inne, groźniejsze odwary, wywołujące u mężczyzn zazdrość i nienawiść. Takie praktyki ukrywała jednak przed swoim młodym terminatorem i w miarę swych możliwości uczyła go uczciwego rzemiosła. (s. 14 - wszystkie cytaty z: Ursula Le Guin, „Ziemiomorze”, wyd. Prószyński i S-ka Warszawa 2013)

Z rozmowy Geda z Serret:

- A czy umiesz rzucać uroki miłosne?
- Do tego nie trzeba wielkiej biegłości.
- To prawda - zgodziła się - każda wiejska czarownica to umie. A czy potrafisz czynić czary Przemiany? Czy umiesz odmienić swą własną postać, jak to podobno czynią czarnoksiężnicy? (s. 26)

Kiedy Ged próbował dostać się do Wielkiego Domu w Roke:

Ged był nie tyle zmieszany, co wściekły, bo wyglądało to na dalsze naigrawanie się z niego. Głosem i gestem uczynił zaklęcie Otwierania, którego kiedyś, dawno temu, nauczyła go ciotka; z całego jej zasobu uroków ten był najcenniejszy i Ged wykonał go teraz jak należy. Lecz była to sztuczka wiejskiej czarownicy i moc, która ogarniała to wejście, pozostała nieporuszona. (s. 36)

Inne:

Każda czarownica zna parę słów w Dawnej Mowie, a mag zna ich wiele. (s. 46)

Czarnoksiężnicy kształceni na Roke udawali się zwykle do miast lub zamków, aby służyć wielkim władcom, którzy gościli ich w wielkich domach. Ci rybacy z Low Torning normalną koleją rzeczy mieliby u siebie co najwyżej czarownicę albo prostego guślarza, który rzucałby urok na sieci, śpiewał nad nowymi łodziami oraz leczył ludzkie i zwierzęce dolegliwości. (s. 69)

Czarownice charakteryzowała nie tylko mniejsza o moc, ale — jak widać w pierwszym z wyżej cytowanych przykładów — pewna trywialność. Nie ma tu jeszcze mowy choćby o sygnalizowaniu życiowej mądrości wiedźm czerpiących z Dawnych Mocy. Nauczycielka Geda zwykła używać swoich zdolności raczej z niskich pobudek, chociaż warte odnotowania jest, że wiedzą tą nie dzieliła się ze swoim uczniem. Osobną kwestią jest, czy nie robiła tego z powodu posiadania pewnego zmysłu moralnego czy raczej tylko dlatego, że miała świadomość, iż mężczyźni takich rzeczy czynić nie powinni (w przeciwieństwie do kobiet, jakby z założenia mniej szlachetnych i przeznaczonych do czegoś pośledniejszego). Mimo pewnych hamulców motywowała Geda w sposób bynajmniej nieszlachetny, chociaż pewnie działający na wyobraźnię:

Ponieważ czarownica opowiadała mu wciąż o sławie, bogactwach i wielkiej władzy nad ludźmi, jaką może zyskać czarownik, Duny zabrał się do zgłębiania bardziej użytecznej wiedzy. Radził sobie z tym wcale nieźle. Czarownica chwaliła go, a dzieci ze wsi zaczynały się go bać, on zaś sam był pewny, że już wkrótce stanie się kimś większym niż inni ludzie. Brnął więc dalej wraz z czarownicą od słowa do słowa i od zaklęcia do zaklęcia, aż wreszcie, ukończywszy dwanaście lat, posiadł wielką część jej wiedzy, nie tak dużej, ale wystarczającej jak na czarownicę z małej wioski i więcej niż wystarczającej jak na dwunastoletniego chłopca. Ciotka przekazała mu wszystkie swoje wiadomości o zielarstwie i znachorstwie oraz wszystko, co wiedziała o sztuce znajdowania, związywania, naprawiania, otwierania i odsłaniania. (s. 15)

Jedyna uwaga, w której delikatnie zasygnalizowana może być równorzędność obu mocy, czarownicy i maga, pochodzi od Ogiona, który niechętny był znajomości Geda z napotkaną w Re Albi dziewczyną:

Sama dziewczyna jest już na wpół czarownicą. Być może, to matka przysłała ją, aby z tobą porozmawiała. Być może to ona otwarła księgę na stronicy, którą czytałeś. Moce, którym ona służy, nie są tymi, którym służę ja; nie znam jej zamiarów, ale wiem, że nie życzy mi dobrze. (s. 27)

Ogion wprawdzie nie mówi, że obawia się samej czarownicy, raczej Mocy, którym służy, ale i tak uwaga ta jest warta odnotowania. Serret (i siostra Vetha) jest zresztą w zasadzie jedyną kobietą w „Czarnoksiężniku z Archipelagu”, której obecność daje się zauważyć albo, inaczej mówiąc, która wchodzi w interakcję z głównym bohaterem, a jej wpływ na tok akcji daje się odnotować. Pozostałe stanowią pejzaż, ewentualnie występują jako postaci na poły mityczne, niedostępne, tak jak legendarna Elfarran, Pani z O czy tajemnicza staruszka na wydmowej wysepce (Anthil).

Tego wieczoru gościem Szkoły był Władca wyspy O, czarownik o wielkiej sławie. Był niegdyś uczniem Arcymaga i powracał czasami do Roke na Święto Zimowe albo na Długi Taniec w lecie. Była z nim jego małżonka, smukła i młoda, promieniejąca jak nowy pieniążek, o czarnych włosach przyozdobionych opalami. Rzadko się zdarzało, aby jakaś kobieta zasiadała w salach Wielkiego Domu, toteż niektórzy ze starych Mistrzów spoglądali na nią z ukosa, nieprzychylnie. Za to młodzi wlepiali w nią oczy z zachwytem. (s. 48)

O księżniczce Elfarran:

- To tylko kobieta - sprzeciwił się Ged.
- Księżniczka Elfarran była tylko kobietą - rzekł Vetch - aż jej powodu spustoszono cały Enlad, poległ Mag-Bohater z Havnoru i wyspa Solea pogrążyła się w morzu. (s. 48)

- Nie bój się - powiedział z uśmiechem. - Przywołam ducha kobiety. Kobiety nie musisz się lękać. Przywołam Elfarran, piękną panią z Czynów Enladzkich.
- Zmarła przed tysiącem lat, jej kości leżą w głębi Morza Ea, a zresztą taka kobieta może nigdy nie istniała. (s. 56)

Bezkształtna bryła mroku, którą był podźwignął, oderwała się od niego. Odłączyła się i pomiędzy jego rozwartymi ramionami zajaśniało blade wrzeciono światła, mglisty owal, sięgający od ziemi na wysokość jego uniesionych rąk. W świetlistym owalu przez chwilę poruszał się jakiś kształt, ludzka postać: smukła kobieta spoglądająca w tył przez ramię. Jej twarz była piękna, pełna smutku i trwogi. Duch jaśniał w tym miejscu tylko przez chwilę. Potem żółtawy owal pomiędzy ramionami Geda zabłysnął silniej. Rozszerzył się i rozprzestrzenił jak rozdarcie w ciemności ziemi i nieba, rozprucie w tkaninie świata. Poprzez nie buchnęła straszliwa jasność. A poprzez jasną, niekształtną wyrwę wygramoliło się coś jak gruda czarnego cienia, szybka i ohydna, i to coś skoczyło wprost w twarz Geda. (s. 57)

O Serret:

Gdzieś z oddali doniósł się dźwięk dzwoneczka. Drugi dzwoneczek zabrzmiał miłym dźwiękiem tuż zza ścian komnaty: Za Gedem, po drugiej stronie pokoju, otwarły się drzwi i weszła jakaś kobieta.
- Witaj, Krogulcze - powiedziała z uśmiechem. Była młoda i wysoka, odziana w białe i srebrne szaty: srebrna siateczka wieńczyła włosy, - które opadały prosto w dół jak czarny wodospad.
Ged skłonił się sztywno.
- Nie pamiętasz mnie chyba.
- Ciebie, pani?
Nigdy przedtem nie widział pięknej kobiety, ubranej stosownie do swej urody, poza jednym w życiu wypadkiem: poza ową Panią z O, która przybyła u boku swego władcy na wyspę Roke w święto Powrotu Słońca. Tamta była jak wiotki, jasny płomień świecy, ta natomiast kobieta, którą widział teraz, była jak biały księżyc w nowiu. (s. 95)

Stał teraz pomiędzy dwojgiem tych, którzy ustąpili, którzy się zgodzili, i spoglądał to na jedno z nich, to na drugie, gdy Benderesk podszedł bliżej.
- Mówiłem ci - rzekł suchym głosem do swojej żony Władca Terrenonu - że on wyśliźnie się z twoich rąk, Serret. Sprytne błazny z tych waszych gontyjskich czarowników. A i ty zbłaźniłaś się, kobieto z Gontu, zamierzając oszukać i jego, i mnie, zamierzając rządzić nami obydwoma przy pomocy swej piękności i wykorzystać Terrenon do swych własnych celów. Ale ja jestem Władcą Kamienia, ja, i oto co czynię wiarołomnej żonie: Ekavroe ai oelwantar... (s. 70)

Powyższe przykłady stanowią właściwie większość użyć słowa kobieta i jego form zależnych w pierwszej części cyklu, pozostałe to kilka określeń w neutralnym kontekście, odnoszącym się do pejzażu społecznego, i te nazywające starowinę na wydmowej wysepce. W zacytowanych eksponowany jest tradycyjny baśniowy atrybut kobiety, czyli piękno, nadal mieszany tutaj jednak z wadami, np. słabością czy podstępnością (bo do tego to piękno mogło być wykorzystane, ewentualnie pośrednio z jego przyczyny mogło dojść do nieszczęścia). Trudno dostrzec jeszcze w tej baśniowej rekwizytorni choćby początki tego, co tak mocno wybrzmi w czwartym tomie. Le Guin wiernie trzymała się tu perspektywy zawężonej do męskiego świata — w takim bowiem wzrastał, nie licząc epizodu z lat dziecięcych, Ged.

Jakie są więc kobiety w „Czarnoksiężniku z Archipelagu”? Na pewno nie mają licznej reprezentacji. Są słabsze od mężczyzn, jeśli moglibyśmy mówić o jakimś ich atrybucie, czymś pozytywnym, to byłaby to piękność, tutaj wiązana głównie z postaciami trudniej uchwytnymi, czasami mitycznymi, o wysokim statusie społecznym i towarzyszących im baśniowych ornamentach i charakterystyce. Choć siostra Vetha jest dobra, dobrem dzieli się też stara kobieta na wydmowej wyspie, to ustępują one jednak czarownicy z początku powieści i Serreth — te dwie są nakreślone wyraźniej.

---

Pozostałe wpisy w temacie (w kolejności powstawania):

Kobiety „Ziemiomorza” w ujęciu statystycznym
Kobiety „Ziemiomorza”. „Grobowce Atuanu” — kobiecość wyparta
> Kobiety „Ziemiomorza”. „Najdalszy brzeg” — kobiety nieobecne 

 
 
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz