piątek, 16 czerwca 2017

❖„Inny wiatr” — kilka uwag ogólnych...

...na marginesie wątku kobiecego. „Inny wiatr” mógł zaskoczyć miłośników (i nie tylko miłośników) słynnego cyklu Le Guin nie mniej od „Tehanu”. O ile jednak w tej drugiej powieści, a czwartej z serii, zdziwieniu możemy ulec z powodu perspektywy jak najdalszej od tego, co kojarzy się z fantastyką, bo skupionej na codzienności i ograniczonej tematycznie do relacji mężczyzn i kobiet, o tyle w ostatniej części nietypowe dla pisarstwa Le Guin (przynajmniej tego związanego z Ziemiomorzem, bo pozostałe jej dzieła są mi nieznane) jest zwiększenie liczby postaci i uwikłanie ich w historię, a raczej — Historię. We wszystkich częściach poprzedzających „Inny wiatr”, nie licząc „Tehanu” (choć tu z innych powodów), autorka była wyjątkowo oszczędna w kreśleniu tła, a losy nielicznych bohaterów (Ged, Tenar, Arren) służyły przedstawianiu pewnych archetypów i uniwersalnych prawd. Na wyrost byłoby stwierdzenie, że Le Guin komunikowała się z czytelnikiem przez symbole, bardziej adekwatne byłoby powiązanie tych powieści z mitami czy parabolami. Ani w „Czarnoksiężniku z Archipelagu”, ani w „Grobowcach Atuanu” czy „Najdalszym brzegu” nie chodziło o intrygi, polityczne roszady, zmiany społeczne i historyczne (to nie typ fantastyki w stylu „Gry o tron”), samo Ziemiomorze było natomiast płaskie i nieopisane (ani typ fantastyki tolkienowskiej), nawet konfrontację z Cobem wypada odczytać jako przenośnię, wyraz pewnych bardzo, bardzo ogólnych przekonań i dążeń (ład we wszechświecie, równowaga sił), dla których bazą jest mgliście zarysowana wędrówka do celu i zmagania, bardziej wewnętrzne  niż zewnętrzne, dwóch głównych bohaterów. W „Tehanu” archetypy i motyw wędrówki zostały zastąpione przez codzienność i dyskusje postaci, ale tak czy inaczej nie ma tu cienia tej odmiany fantastyki, z którą zwykle kojarzy się ten gatunek, a więc odmiany epickiej.

„Inny wiatr”, rzecz jasna, również daleki jest od sztandarowych dzieł fantastyki epickiej czy heroicznej, ale nie sposób nie zauważyć, że postaci jest tu więcej niż w poprzednich częściach. W „Czarnoksiężniku z Archipelagu” mieliśmy tylko Geda, w „Grobowcach Atuanu” — Tenar i Geda, w trzeciej części, „Najdalszym brzegu”, obok Geda pojawił się zaś Arren, tymczasem w piątej części cyklu mamy: Tenar, Geda, króla Lebannena, Tehanu, Irian, księżniczkę Kargów, czarnoksiężnika Olchę, a także całkiem sporą liczbę tych na drugim planie, a więc jak na standardy, do których przyzwyczaiła nas Le Guin, pokaźne grono osobistości. Losy wszystkich wymienionych bohaterów mają już tutaj swoje historyczno-polityczne tło: sojusz Kargów i ludzi z Archipelagu, a także zagrożenie konfliktem ze smokami. To postaci ukształtowane, zanurzone w opisywanym świecie, będące z nim w pewnej relacji. Ich decyzje i wybory nie mówią o czymś ogólnym, ale mają wpływ na to, co się wydarzy, natomiast to, co się dzieje na świecie, ma wpływ na nich.

Oprócz wątków angażujących postaci w losy Ziemiomorza, również na planie metafizycznym (odkrycie znaczenia i pochodzenia Suchej Krainy) w „Innym wietrze” Le Guin zawarła wątki społeczne, innymi słowy, kontynuowała to, co zaczęła w „Tehanu” (a na dobrą sprawę — w „Grobowcach Atuanu”). Czołowe miejsce zajmują te dotyczących kobiet, które w tej powieści mają jeszcze silniejszą reprezentację, a ich zdolności i wiedza znajdują coraz większą aprobatę wśród powieściowych bohaterów. Tutaj to już nie moce czarownic są demaskowane, ale mężczyzn, w tym również sztuczny ekskluzywizm magów z Roke. Ci, którzy pozostają przy stanowisku męskiej wyłączności, są odmalowani w czarnych barwach w przeciwieństwie do tych, którzy skłonni są włączyć kobiety do rządów i działań służących ocaleniu Ziemiomorza. Naturalnie momentami można się na to zżymać, czasami wypada to bowiem równie nienaturalnie co w „Tehanu”, ale pokazanie tła, kontekstu politycznego i historycznego oraz zaktywizowanie postaci czynią ten utwór nie tak ostentacyjnie zaangażowanym (w emancypację; anachronizm w świecie przedstawionym), a przez to znośniejszym od poprzedniego. Poszerzenie perspektywy (dodanie tego, co można by określić planem dziejowym czy historycznym, jak i zwyczajne większej liczby postaci) pomogło zakończyć cykl w sposób jeśli nawet nie przekonujący, to na pewno bardziej atrakcyjny niż w przypadku „Tehanu”.

> Kobiety „Ziemiomorza” w ujęciu statystycznym
> Kobiety „Ziemiomorza”. „Czarnoksiężnik z Archipelagu” — kobiety mityczne, kobiety słabe
> Kobiety „Ziemiomorza”. „Grobowce Atuanu” — kobiecość wyparta
> Kobiety „Ziemiomorza”. „Najdalszy brzeg” — kobiety nieobecne
Kobiety „Ziemiomorza”. „Tehanu” — kobiecość odkrywana

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz